Nigel Farage podwoił zobowiązanie Reform UK do zerwania z brytyjskim RODO, tym razem dodając do rozmowy konkretny model zastępczy: nowozelandzką ustawę o prywatności. Lider Reform UK argumentuje, że zastąpienie obecnych ram ochrony danych w Wielkiej Brytanii lżejszym reżimem wzorowanym na nowozelandzkim podejściu nie zagroziłoby statusowi odpowiedniości danych UK wobec Unii Europejskiej — to twierdzenie, które leży u podstaw pytania, czy ten plan jest w ogóle wykonalny.

Co proponują Farage i Reform UK

Reform UK wcześniej przedstawiło zamiar porzucenia brytyjskiego RODO w ramach szerszych działań na rzecz ograniczenia obciążeń regulacyjnych dla biznesu — plan, który partia określa jako usuwanie biurokracji, która według niej udusiła małe firmy i spółki technologiczne. Najnowszy rozwój nadaje temu zobowiązaniu konkretny kształt: zamiast zwykłej deregulacji ochrony danych, Reform UK wskazuje teraz na nowozelandzką ustawę o prywatności jako wzór, który chce naśladować.

Nowozelandzkie prawo jest powszechnie uważane za mniej restrykcyjne niż brytyjskie RODO. Nie nakłada ono tak szczegółowych wymogów dotyczących zgody, terminów zgłaszania naruszeń ani obowiązków dokumentacyjnych, które firmy działające w ramach brytyjskiego RODO muszą obecnie spełniać. Dla partii, która zbudowała swój program ochrony danych wokół obniżania kosztów zgodności, ta lżejsza struktura jest kluczowym atutem.

Dlaczego kwestia odpowiedniości ma znaczenie

Najważniejszą częścią oświadczenia Farage'a jest jego twierdzenie, że porzucenie brytyjskiego RODO na rzecz prawa w stylu nowozelandzkim nie pozbawiłoby Wielkiej Brytanii statusu odpowiedniości danych z UE. Odpowiedniość to mechanizm, który obecnie umożliwia swobodny przepływ danych osobowych między Wielką Brytanią a UE bez dodatkowych zabezpieczeń prawnych. Jej utrata zmusiłaby brytyjskie firmy przetwarzające dane obywateli UE do przyjęcia dodatkowych środków umownych, zwiększając koszty i tarcia w transgranicznej działalności gospodarczej — dokładnie tam, gdzie Reform UK twierdzi, że chce je ograniczyć.

To właśnie tutaj plan spotyka się z największą krytyką. UE przyznaje status odpowiedniości na podstawie własnej oceny, czy standardy ochrony danych danego kraju są równoważne z jej własnymi, i może go zrewidować lub cofnąć, jeśli uzna, że ramy zbytnio się od nich oddaliły. Krytycy wcześniejszych zobowiązań Reform UK dotyczących RODO już nazwali szerszą propozycję niewykonalną, głównie dlatego, że zastąpienie ram zgodnych z RODO materiałowo lżejszymi to dokładnie ten rodzaj rozbieżności, który mógłby wywołać przegląd UE. Zapewnienie Farage'a, że odpowiedniość przetrwałaby zmianę, jest centralnym twierdzeniem tego planu, ale Reform UK nie może go zagwarantować jednostronnie, ponieważ decyzja ostatecznie należy do Brukseli.

Praktyczny wpływ na prawa do prywatności

Poza debatą o odpowiedniości, treść propozycji ma znaczenie dla każdego, czyje dane osobowe są przetwarzane przez brytyjskie organizacje. Brytyjskie RODO obecnie przyznaje jednostkom określony zestaw praw: dostęp do danych, żądanie sprostowań, żądanie usunięcia oraz otrzymywanie jasnych powiadomień o naruszeniach — obowiązki, które wraz z ustawą o ochronie danych z 2018 r. stanowią prawny kręgosłup brytyjskiej ochrony danych. Reżim w stylu nowozelandzkim, będący z założenia lżejszy, prawdopodobnie ograniczyłby część tych formalnych zabezpieczeń, nawet jeśli dążyłby do utrzymania ogólnej zgodności kraju z normami międzynarodowymi. Wpływ tego zobowiązania na prywatność już przyciągnął uwagę orędowników prywatności, którzy zauważają, że mniejsze obciążenia dla firm często przekładają się na mniej egzekwowalnych praw dla jednostek.

Co to oznacza dla Ciebie

Reform UK nie jest obecnie u władzy, więc nic z tego nie zmienia obowiązków wynikających z brytyjskiego RODO ani Twoich praw do danych. Ale warto śledzić tę debatę, jeśli prowadzisz firmę obsługującą dane klientów z UE lub Wielkiej Brytanii, ponieważ jakiekolwiek przyszłe odejście od brytyjskiego RODO może wpłynąć na wymogi zgodności i zasady transgranicznego przesyłania danych. Dla zwykłych użytkowników praktyczny wniosek jest taki, że Twoje obecne prawa — dostęp, żądania sprostowania, powiadomienia o naruszeniach i ochrona zgody — pozostają nienaruszone na mocy obowiązującego prawa, niezależnie od politycznej retoryki.

Kluczowe wnioski

Dążenie Reform UK do zastąpienia brytyjskiego RODO prawem w stylu nowozelandzkim to propozycja polityczna, a nie uchwalone ustawodawstwo, więc nie ma bezpośredniej mocy prawnej. Każdy, kto martwi się, jak ta debata może wpłynąć na jego prawa do danych, powinien śledzić reakcję UE na jakąkolwiek przyszłą deregulację w Wielkiej Brytanii, ponieważ status odpowiedniości jest prawdziwym punktem zwrotnym tej historii. W międzyczasie korzystaj z istniejących praw na mocy brytyjskiego RODO, w tym z wniosków o dostęp do danych i ich usunięcie, i bądź na bieżąco, gdy ta debata polityczna będzie się rozwijać przed przyszłym cyklem wyborczym.